Spacery po Gdansku





Zaświaty i pensjonat – Po Sopocie wędrówka z duchem

Władyka uśmiechał się w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Na zaostrzonych tyczkach kiwało się kilkanaście głów pruskich rabusiów, którzy znów ośmielili się podejść pod gród. Władyce nic tak nie sprawiało przyjemności, jak pogonienie Prusaków, a przy okazji efektowne za- męczenie kilku z nich na dziedzińcu osady. Po takim pokazie poddani też robili się pokorniejsi. Gdy władca nasycił się już widokiem krwi, ryknął Sopońka, zjadłbym coś – jednak mimo iż wydzierał się dobrych parę chwil, nikt mu nie odpowiedział. – Twoja córka jest na plaży, z rybakiem, nic nie sugeruję, ale brzydko się bawią – podszepnął władyce znosek, który kilka razy dziennie szeptał mu o tym, co się w grodzie dzieje, a przy okazji znosił do osady wszystkie możliwe plotki.
We władykę jakby piorun strzelił. Poleciał prosto na plażę, gdzie na przystani jego jedyna córka Sopońka rzeczywiście leżała spleciona w objęciach z najprzystojniejszym rybakiem w okolicy. To, że byli zupełnie nago, nie uszło uwagi władcy. Dalsze wypadki potoczyły się błyskawicznie. Drużyna władyki władowała rybaka do jego łodzi, na morzu wyrzuciła za burtę pilnując, by nie wypłynął. Sopońka naga i na granicy obłędu też rzuciła się do Bałtyku. Pochłonęły j fale. Władyka przez kilka tygodni tępo wpatrywał się w morze. Pewnej nocy w jego pustych oczach odbijały się łuny pożaru i majaczące sylwetki Prusaków rabujących gród. Spadającego mu na głowę topora już nie zauważył. – Od tej pory na sopockim Grodzisku, gdzie przed wiekami rozegrała się ta historia spotkać można ducha okrutnego władcy a w pobliskim parowie zawodzą zbłąkane dusze Sopońki i rybaka – opowiada Piotr Mazurek, nasz przewodnik. – Kto zaś boi się duchów i upiorów ten może przespacerować się ulicą Haffnera, podziwiając przedwojenne sopockie pensjonaty, z zupełnie ziemskim, kuracyjno-wypoczynkowym klimatem.

1. Pensjonat “Maryla”
Niegdyś byt jedną z wielu nieruchomości należących do pruskiego rodu Hohenzollernów, którzy trzęśli Gdańskiem, a do Sopotu przyjeżdżali po wypoczywać w ciszy i spokoju. Dziś odpoczywają i bawią się w nim zupełnie zwyczajni goście.

2. Pensjonat “Stolzenfels”
Od Maryli oddalony jest o zaledwie kilkadziesiąt metrów. Ta nazwa pod koniec wieku XIX i na początku XX wymawiana była przez sopockich kuracjuszy, którzy dysponowali naprawdę potężną gotówką. Było to miejsce wypoczynku prawdziwych kapitalistów, którzy dziś wypływają w rejsy luksusowymi statkami pasażerskimi.

3. Młyn
Działał jeszcze na początku XX wieku. Dziś pozostało już po nim jedynie wspomnienie. Nie ostał się próbie czasu, podobnie jak wiele innych sopockich młynów. Tylko woda potoku niestrudzenie płynie w kierunku morza.

4. Grodzisko
To właśnie tu rozegrała się dramatyczna historia Sopońki i jej okrutnego ojca. Ta wczesnośredniowieczna osada nazywana jest też Górą Zamkową lub Patelnią. Znajduje się na jednym z polodowcowych wzgórz oddzielonych od pozostałych wzniesień głębokimi jarami. Zdaniem archeologów prowadzących na Grodzisku badania, w połowie IX wieku powstał w tym miejscu warowny gród. Prawdopodobnie była to osada strażnicza, a zadaniem jej mieszkańców była obserwacja i kontrolowanie przybrzeżnego pasa morskiego. Naukowcy ustalili, że gród trzykrotnie palono i odbudowywano. Dziś mieści się tu skansen archeologiczny.

5. Pensjonat
Stoi przy ul. Wosia Budzisza 4, Śmiało możemy nazwać go budowlą eklektyczną, gdyż twórcy budynku przy jego powstawaniu zainspirowali się kilkoma stylami architektonicznymi. Pomalowany w dość ciekawe kolory, wygląda dziś na nieużywany i opuszczony. Jeszcze w latach osiemdziesiątych mieścił się w nim jeden z wydziałów Uniwersytetu Gdańskiego