Spacery po Gdansku





Z zimowym przytupem przez Sopot – Tajemnice górnej części Sopotu

Podczas dzisiejszego spaceru znów towarzyszy nam Jadwiga Łuszczewska, czyli Deotyma, ta dzięki której w Gdańsku i dziś żyje legenda o “Panience z Okienka”.
- Przejdziemy się dziś fragmentem ulicy Morskiej, gdyż tak nazywała się ul. Boh. Monte Cassino w czasach Deotymy – zaprasza na spacer Piotr Mazurek, przewodnik PTTK, z którym od początku tego roku poznajemy właśnie sopockie zakątki. – Niektóre fragmenty ulicy są także i dziś prawie takie same, jakimi zapamiętała je Deotyma.
Zapisała więc pisarka w swoim kajeciku dworek, dziś stojący prawie tuż przy torach kolejowych obok tunelu rozcinającego ulicę. Zapamiętała kamieniczkę stojącą naprzeciwko dworku. Zapamiętała też aptekę trwającą w tym miejscu po dziś dzień.
Oddajmy w tym miejscu głos Łuszczewskiej, która tak opisała Sopot swoich lat: “Dalej ulica Morska przemienia się w prostą drogę topolami wysadzaną. Po dwóch stronach rozwijają się nieprzejrzane niwy. Każdy dworek stoi osobno, każdy ma swój ganeczek z wycinanym daszkiem albo namiot obszyty kolorową taśmą, albo co najczęściej się zdarza, werandę obrosłą bluszczem czy dzikim winem czy powojem. Na każdym ganku, w każdej altanie widać stół pokryty jaskrawą oponą, a wkoło stołu zawsze tłumnie. Tu wystrojone podróżniczki siedzą z igłą, przy nich mężczyźni z gazetami. Wszędzie pełno igrających dzieci, których liczba w Sobotach nieledwie przeważa, bo lekarze często je tam wysyłają.”
Odsłoniliśmy na chwilę relikty Sopotu, który już nie wróci. Gdy tylko jednak miniemy al. Niepodległości znów znajdziemy ciszę i spokój, a dziś także i śnieg, skrzypiący pod nogami.
Marcin Tymiński

1. Domek z połowy XIX wieku
Wychodząc z tunelu przy ul. Boh. Monte Cassino w kierunku al. Niepodległości od razu odwracamy głowę w prawo i zatrzymujemy się. Stoimy przed małym domkiem z tabliczką nr 11. Zapominamy, że w interesującym nas obiekcie mieści się turbosolarium i wracamy na chwilę do przeszłości. – Budyneczek ten należał do pierwszego sopockiego głównego lekarza kąpieliska, dr Benzlera – opowiada Piotr Mazurek. – Do niego po porady zdrowotne przychodziła także Deotyma.

2. Apteka
Kilkadziesiąt metrów dalej stoimy przed Apteką Zdrojową. A kamienica, w której pigularnia się mieści, to ostatnia kamienica przed ruchliwą al. Niepodległości. W tym miejscu maściami i medykamentami pachniało zawsze. – W tym miejscu już w 1842 roku otwarto pierwszą sopocką aptekę – mówi nasz przewodnik. – Obecna znajduje się właśnie na jej fundamentach.
Słabowita i kaszląca Deotyma nie miała więc daleko od medyka do medykamentów. Ciekawostką jest natomiast fakt, że po pokoju w Tylży w 1807 roku i w czasach pierwszego Wolnego Miasta Gdańska na tym miejscu znajdował się budynek, będący siedzibą straży granicznej pomiędzy Prusami a WMG. Na wysokości kamienicy stał również graniczny szlaban.

3. Budynek sądu
Typowy pruski budynek, który dziś jest ostoją sprawiedliwości w mieście. – Charakterystyczną cechą takich pruskich budowli jest ciekawy układ komunikacyjny – wyjaśnia Piotr Mazurek. – Jest bardzo czytelny, mimo że zagłębiamy się w plątaninę korytarzy, zawsze trafimy do centralnego holu.

4. Straż pożarna
Znajdziemy ją kilkadziesiąt metrów za budynkiem sądu, pnąc się oczywiście w górę Sopotu. – Strażnica powstała w połowie XIX wieku, by wzmocnić ochronę przeciwpożarową w mieście – mówi przewodnik. – Miasto rozwijało się dynamicznie, a jednym z głównych budulców było drewno. Pożary nie były więc rzadkością.
Najstarsza część budynku swoim kształtem przypomina kościół. Kontrastuje to nieco z pozostałą bryłą budynku, tą, w której znajduje się garaż dla wozów strażackich. Strażnicę rozbudowano krótko po II wojnie światowej.
Ostatni punkt naszego dzisiejszego spaceru, u zbiegu ul. Moniuszki i 1 Maja. Stąd niedaleko już do Opery Leśnej. Ten fragment wycieczki od strażnicy do jeziorka jest też najbardziej rekreacyjny. Wchodzimy do lasu i cały czas idziemy alejką wzdłuż szpaleru drzew.
- Jeziorko nazwano na cześć Warmiaka, który mieszkając w Niemczech zrozumiał, że jest Polakiem i musi pomóc tworzącej się na nowo Polsce.
Urodzony w 1877 roku Feliks Nowowiejski był muzykiem i kompozytorem. Zakochał się w polskim wybrzeżu i Kaszubach. Jest autorem utworów muzycznych takich jak “Legendy Bałtyku” czy “Hymnu kaszubskiego”.