Spacery po Gdansku





W Sopocie nad potokiem – Część piąta wędrówek po kurorcie

Odwiedzamy dziś miejsce w Sopocie, gdzie bawili się niegdyś królewscy goście. Jak donoszą zachowane przekazy bawili się dystyngowanie i wytwornie, co z kolei może oznaczać, że dla niektórych zabawa była co najwyżej średnio udana.
- To m. in. przez owe biesiady w Karlikowie, okolica ta trafiła na karty historii – opowiada Piotr Mazurek, przewodnik PTTK, z którym zwiedzamy Sopot. – Wytworne towarzystwo bawiło się na przyjęciach urządzanych przez żonę polskiego króla Jana Kazimierza – Marię Ludwikę Gonzagę.
Król wraz z małżonką zawitał do Karlikowa w roku 1660. W tym czasie w opactwie oliwskim toczyły się pertraktacje mające zakończyć wojnę polsko-szwedzką.
- Na czas negocjacji Karlikowo zyskało wówczas przejściową rangę stolicy kraju – wyjaśnia Piotr Mazurek.
Tu właśnie z królem spotykali się dyplomaci i wybitne osobistości tamtych czasów. Z Karlikowa w głąb kraju pędzili królewscy gońcy z ważnymi rozkazami i dyspozycjami. Tu właśnie królowa bawiła swoich dystyngowanych gości.
A komu nie przeszkadzał konflikt i szwedzcy biesiadnicy przy stole, mógł udać się na zabawę do Dworu Francuskiego, gdzie gościli szwedzcy posłowie i wojacy. Piszą kronikarze, że u Szwedów bawiono się znacznie hałaśliwiej i weselej.
Opustoszało nieco Karlikowo, gdy wyjechał z niego królewski orszak po podpisaniu pokoju oliwskiego. Pieczęcie na dokumencie kończącym wojenne zmagania podpisano 3 maja 1660 roku.
- Karlikowo coraz bardziej wrastało w Sopot – gawędzi nasz przewodnik. – W 1734 roku spłonęło, podobnie jak cała miejscowość. – Na początku ubiegłego wieku rozebrano dwór, gdzie przebywał Jan Kazimierz.
Dziś dawna wieś Karlikowo, to jeden z bardziej urokliwych sopockich zakątków. Szczęśliwy może czuć się ten kto tu osiadł. Zadowolony ten, co po Karlikowie się przespaceruje. Zapraszamy.
Marcin Tymiński

1. Staw młyński
Znajdziemy go przy ul. Władysława IV dokładnie naprzeciwko nowego budynku SKOK. – Staw jest pozostałością po młynie pracującym niegdyś właśnie nad Potokiem Karlikowskim, przed wojną nazywanym zaś Świemirowskim – wyjaśnia Piotr Mazurek. – Młyn stał w pobliżu potoku już od XVII wieku, niestety nie dane było mu przeżyć w spokoju działań wojennych w 1945 roku.
Tam, gdzie niegdyś obracały się młyńskie koła, stoją dziś zwykłe jednorodzinne domy.

2. Dwór Młynarza
Kilkadziesiąt metrów dalej na samym początku ul. Kościuszki znajdziemy pomalowany białą farbą pokaźny budynek, pokryty mansardowym dachem.
- To z kolei Dwór Młynarza – mówi nasz przewodnik. – Wybudowano go w latach 1799-1800.
Obecnie w dawnym dworze znajduje się oddział Muzeum Stuthoff.

3. Willa nr 41
Już przed wojną, gdy ul. Kościuszki nazywała się ul. Szkolną, przechodnie zwracali uwagę na ciekawy budynek oznaczony numerem 41. Sporych rozmiarów willa z przyległym do ulicy ogrodem należała do końca wojny do baronowej Zofii Manteuffel Szoege. Wytworna baronowa była zagorzałą miłośniczką sopockich kuracji leczniczych i w kurorcie spędzała praktycznie każde wakacje.
Pozostałością po dawnych dobrych czasach jest oryginalna altanka stojąca w ogrodzie, którą możemy podziwiać z ulicy. Altanki tego typu zwykło nazywać się świątyniami dumania.

4. Dom kolejowy
Na parceli oznaczonej nr 48, również niegdyś przy ul. Szkolnej, a dzisiaj Kościuszki znajdował się budynek zarządzany przez przedwojenne Polskie Koleje Państwowe. W kamienicy była również siedziba sopockich harcerek należących do polskiej drużyny. Polskie dziewczątka w zielonych mundurkach często nękały młodociane łobuzy w brunatnych bluzach Hitlerjugend. Placówka młodzieżowej przybudówki nazistowskiej partii znajdowała się kilkadziesiąt metrów dalej, w budynku oznaczonych nr 12. Dziś w tym miejscu znajduje się apteka. Zanim pod nr 12 wprowadzili się hitlerowcy, w budynku spotykali się bracia z sopockiej loży masońskiej.

5. Jar nad potokiem Haffnera
Grota stara, lecz ciekawa. By się do niej dostać, należy iść wraz z prądem potoku Jana Haffnera.
Obok budynku sopockiego magistratu odbijamy lekko w prawo i już jesteśmy w niewielkim, naturalnym jarze, którego zboczem płynie maleńki, lecz wartki potoczek nazwany imieniem Jana Haffnera. Niegdyś jar wraz z całym potokiem i znajdującą się na jego końcu niewielką grotą zwany był Jarem Elżbiety, Królowej Polski.