Spacery po Gdansku





Sopot – Odwiedzamy willę malarza Mariana Mokwy

Przyzwyczailiśmy się już, że w górnym Sopocie witają nas cisza, spokój oraz zadowoleni mieszkańcy, wyprowadzający o poranku czworonożnych pupili na spacer. Bo pacerować można tu o każdej porze dnia i nocy, i zawsze nałapie się pozytywnej energii.
- Dzisiejszą wycieczkę poświęcimy jednak nie tylko walorom turystyczno-krajoznawczym, ale przede wszystkim Marianowi Mokwie, znakomitemu sopockiemu malarzowi – mówi przewodnik Piotr Mazurek, z którym zwiedzamy sopockie zakątki.
Stoimy więc przed domem malarza i słuchamy opowiadania o sopockim artyście, który podczas swojego długiego, bo 98-letniego życia, pozostawił po sobie dorobek w postaci prawie 8 tysięcy obrazów.
Urodził się Marian Mokwa w roku 1889, Akademię Sztuk Pięknych ukończył w Norymberdze, kształcił się również w Monachium i Berlinie. Zwiedził Grecję, Egipt i Persję. Po tych podróżach, jak wspomina jego biograf, ślubował swój talent i artystyczne rzemiosło poświęcić morzu.
W czasie pierwszej wojny światowej, gdy służył w pruskiej armii, był malarzem wojennym.
W roku 1918 zamieszkał w Sopocie. Związany był także z Gdynią. – 28 czerwca 1934 roku, w Święto Morza, w budowanym przez siebie domu przy ul. 3 Maja 28 otworzył Mokwa Galerię Morską – kontynuuje Piotr Mazurek.
Znalazły się w galerii 24 wielkie marynistyczne płótna Mariana Mokwy. We wrześniu 1939 roku malarz stał na ulicy i patrzył, jak hitlerowcy palą publicznie zrabowane z galerii obrazy malarza.
Po wojnie nie udało się reaktywować galerii. Spadkobiercy artysty otrzymali budynek dopiero w roku 1990.
- Od kwietnia 1925 roku Marian Mokwa wydawał też miesięcznik artystyczno-literacki “Fale”. Redakcja pisma mieściła się w willi artysty – kończy Piotr Mazurek.
Prace Mariana Mokwy możemy oglądać dziś w Muzeum Narodowym w Warszawie i Gdańsku, a także w innych publicznych i prywatnych zbiorach, zarówno w kraju, jak i za granicą.
Marcin Tymiński

1. Kasa oszczędnościowa
W całkiem okazałej willi przy ul. Kasprowicza 1 przed wojną mieściła się Kasa Oszczędnościowa Gdańsk-Niziny, czyli Sparkasse des Kreises Danzig Niederung. Dziś na miejscu dawnej kasy jest po prostu willa.

2. Giro-Bank AG
Tuż obok kasy, pod sąsiednim numerem na Kasprowicza mieścił się właśnie oddział banku. Przed wojną bank zajmował się udzielaniem gwarancji na zaciągane kredyty. Podobnie, jak po kasie, na budynku nie widać już żadnego śladu, jego dawnego przeznaczenia. Również i tu nie podpisuje się kwitów i weksli, a mieszka się.

3. Willa Adelaide
Okazała willa przy ul. Kasprowicza 8. To właśnie tu do końca swojego życia mieszkał Marian Mokwa. Budynek powstał w roku 1922, gdy malarz ożenił się ze Stefanią Łukowicz, skrzypaczką i uczennicą samego mistrza Paderewskiego. Nazwa willi – Adelaide pochodzi od miasta, w którym urodziła się żona artysty. Dziś w willi zamieszkuje rodzina Mariana Mokwy. Przypomnijmy, że imię Mariana Mokwy nosi w Sopocie uliczka położona naprzeciwko Grand Hotelu, a w Gdańsku XIX Liceum Ogólnokształcące przy ul. Pestalozziego.

4. Firma Artus
- Firma żeglugowa Artus powstała w latach 1920-1921 – opowiada Pioter Mazurek. – Była jednym z większych armatorów gdańskich. Jej jednostki pływały prakatycznie na wszystkich światowych liniach. Możemy wspomnieć chociażby takie statki gdańskiego armatora, jak “General Mitre”, czy ni mniej ni więcej tylko “Danzig”. Okręty “Artusa” w czasie II wojny światowej brały udział w walkach pod Dunkierką. Sama firma istnieje do dziś. Po wojnie została przejęta przez inne niemieckie firmy żeglugowe, a jej obecna centrala znajduje się w Hamburgu. Nietrudno się domyślić, że przeznaczenie dawnej sopockiej siedziby “Artusa” przy ul. Reymonta 8, jest dziś także jak najzupełniej prywatne.

5. “Na wzgórzu”
Kto czuje potrzebę wspinania się, zapraszamy na koniec ulicy Kasprowicza – 133 metry ponad poziom morza. Tu do 1945 roku mieścił się punkt widokowy nazywany po prostu “Na wzgórzu”. Dzisiaj, mimo iż miejsce jest miłe i urokliwe, widać z niego niewiele. Widok przysłaniają młode, zaledwie 58-letnie drzewa. Lasem jednak, naszym zdaniem, pooddychać warto.