Spacery po Gdansku





Miejsce pełne przyjaźni – Ulicą Smolną, śladami esperantystów

Mijamy szybko ruchliwą AL. Niepodległości i zagłębiamy się w cichą ulicę Smolną. Latem niewielkie domki utoną wśród zielem, a nieutwardzona droga przestanie przypominać tor do rajdów terenowych. Strzałka wskazuje, że za 15 km znajdziemy się przy pomniku esperantystów – Właśnie to miejsce jest celem naszego dzisiejszego spaceru – Piotr Mazurek, przewodnik PTTK, z którym zwiedzamy Sopot, zaprasza na wycieczkę leśną drogą, wśród niewielkich jarów i dolinek Doliny Świemirowskiej. Prawdziwy spacer!
Zmierzając wycieczkowym krokiem do celu wędrówki słuchamy opowieści o tym, co zdarzyło się 31 lipca 1927 roku na łące przy leśnej drodze. Odbywał się wówczas w Gdańsku XIX Światowy Kongres Esperantystów Zgromadzeni na łączce goście zjazdu nadali jej nazwę “Esperantogrunt”, czyli Ziemia Esperantystów – Na kongresie gościli przedstawiciele różnych narodów – opowiada Piotr Mazurek. – Każda delegacja przywiozła do Sopotu garść ojczystej ziemi. Wspólnie posadzono na łące dąb, mający symbolizować przyjaźń między ludźmi. Pod drzewkiem usypano przywiezioną ziemię, tak by korzenie dębu wyrosły z ziemi żywiącej wszystkie narody świata.
Zjazd spotkał się z agresywną i nienawistną postawą niemieckich nacjonalistów, którzy nie mogli i nie chcieli zaakceptować idei o połączeniu wszystkich ludów świata jednym językiem, jakim miało być esperanto. Dodatkowo rozjuszył ich fakt, że twórca tego języka dr Ludwik Zamenhof był polskim Żydem. Niemieccy szowiniści próbowali podczas zjazdu wszczynać ekscesy na gdańskich ulicach.
Gdy nazizm rozlał się brunatną falą także po Gdańsku i Sopocie, hitlerowcy ścięli toporem dąb krótko po rozpoczęciu wojny – Idea Zamenhofa jednak przetrwała – kończy przewodnik, gdy dochodzimy już do pomnika i nowego dębu na polance. – W 1959 roku w setną rocznicę urodzin Ludwika Zamenhofa na polankę przybyła młodzież esperanćka z całego świata na swój XV międzynarodowy zjazd. 26 lipca 250 delegatów zasadziło nowe drzewko, które nazwano dębem jubileuszowym, po esperancku Jubilea Kverko. Obok drzewa postawiono też granitowy pomnik upamiętniający wydarzenie.

1. Dwór Stawowie
Znajdziemy go na granicy Sopotu i Gdańska. Obecnie jest w nim szpital, w którym leczą się chorzy m. in. na gruźlicę, Prawdopodobnie już w 1188 roku na miejscu dworu istniała osada pomorska. Tereny te zostały przekazane przez księcia Sambora klasztorowi cystersów w Oliwie. Od ok. roku 1300 Stawowie było probendą kościoła św. Jakuba w Oliwie. Od roku 1772 działała tu także gospoda. Miejsce to wymarzył sobie w 1856 roku niejaki H. T. Behrandt, kupiec i przemysłowiec gdański. Udało mu się kupić teren Stawowia i wybudować okazałą rezydencję. Później, w 1905 roku, budynek stał się szpitalem, tym razem wojskowym. Rozbudowywano go jeszcze dwukrotnie – w 1933 i 1975 roku. W górnej części parku na Stawowiu wypływa potok Gdynia, który prowadzi wzdłuż granicy Gdańska z Sopotem. Potoczek ów ma długość 2,4 km.

2. ul. Smolna 16
W czasie wędrówki do pomnika i dębów esperantystów próbowaliśmy odszukać willę, w której przed wojną mieszkał gdański malarz marynisia Friedrich Peters. Niestety, po domu artysty pozostała jedynie niezabudowana działka tuż obok budynku, w którym mieści się serwis samochodowy. Zaglądamy jeszcze do księgi adresowej Gdańska z 1935 roku. Okazuje się, że na parceli oznaczonej nr 9 znajdował się oddział Giro-Banku, gdańskiego banku zastawowego. Inny oddział tego banku odwiedziliśmy podczas jednego z poprzednich spacerów po Górnym Sopocie,

3. Dąb esperantystów
Stoimy przed drzewem, które dopiero za kilkadziesiąt lat, a może i kilkaset, będzie budziło podziw i zachwyt, jak przystało na prawdziwy dąb. – Przypomnijmy jeszcze, że w czasie, gdy ponownie sadzono tu dąb, w jugosłowiańskiej stoczni w Splicie spłynął na wodę polski drobnicowiec o nazwie “Zamenhof” – opowiada Piotr Mazurek. – Statek miał nośność 10 724 tony, należał do Polskich Linii Oceanicznych i pływał na linii wschodnioazjatyckiej.

4. Głaz esperantystów
Czas zatarł już nieco litery wyryte na granitowym głazie. A głoszą one w języku esperanto:
1.8.1927 dum la 19-a Universala Kongreso de Esperanto ci tie estis ptantita JUBILEA KVERKO kiu poste fasista regimo detruis kverko reprantita dum la 15 -a Internacia Junulara Kuveno de T. E. J. 0. 16.7.1959

5. Rezerwat “zajęcze wzgórza”
Tereny rezerwatu górują nad pomnikiem i dębem esperantystów. Noszą jeszcze inną nazwę – Rezerwat Starodrzew. – Znajdziemy w nim przede wszystkim buki, ale także sporo sosen, które sztucznie nasadzono ponad 200 lat temu – mówi nasz przewodnik. W czasie wizyty w rezerwacie słuchamy też przyrodniczej ciekawostki. Otóż na jednego mieszkańca w Sopocie przypada ponad 250 m kw. terenów zielonych, co jest swoistym rekordem Polski. Średnia krajowa dla miast wynosi zaledwie 15 m kw.