Spacery po Gdansku





Afryka skuta lodem – Z zagadką w tle

Mimo że od miesiąca w czasie niedzielnych spacerów poznajemy sopockie zakamarki, dziś zahaczymy… także o Afrykę. – Wiecie, skąd wziął się w Sopocie Kamerun – pyta nas Piotr Mazurek, przewodnik PTTK, z którym zwiedzamy nadmorski kurort. Nie wiemy, nasza ciekawość zostanie zaspokojona jednak dopiero pod koniec wycieczki.
Odwiedzamy dziś głównie okolice związane z sopockimi rybakami. Stoimy na plaży, którą pokrywają olbrzymie kawały lodu, a piach przykryty jest śniegowymi płatami. W szczelinach wyrwanych lodowej pokrywie stoją rybackie łodzie, szron pokrywa liny trzymające je przy brzegu, a grube sople zwisają z burt.
- Od dawnych czasów rybacy pracowali w miejscu, które możemy nazwać starą przystanią rybacką – opowiada Piotr Mazurek. – Gdy Sopot powoli stawał się kąpieliskiem, rybacy przenieśli się także w okolice dzisiejszej ulicy Ogrodowej, która do 1904 roku nazywała się właśnie ulicą Rybacką.
Od połowy XIX wieku w okolice Sopotu coraz tłumniej zaczęli przybywać też rybacy niemieccy, których przez pewien czas było nawet więcej niż Kaszubów. W roku 1914 wyznaczono rybakom miejsce na przystań, w którym i dziś trzymają swe łodzie. To miejsce, to ujście Karlikowskiego Potoku.
Stoi dziś na plaży w tym miejscu także i kapliczka, a siedzący w niej świątek ma strzec rybaków na morzu i pilnować, by bezpiecznie wrócili z łowisk. Stoją też na plaży wbite w ziemię rybackie tyczki do suszenia sieci. Czekają na ciepłe dni, by wysuszyć z misternie splecionych oczek morską wodę. My też czekamy na cieplejsze dni i dopytujemy się, gdzie w Sopocie był ów Kamerun, naiwnie licząc, że jest to miejsce ciepłe i suche. I dowiadujemy, że rozwiązania zagadki powinniśmy szukać w okolicy ul. Grunwaldzkiej z numerem 68.
Marcin Tymiński

Na przystani rybackiej w Sopocie, niezależnie od pory roku, atrakcji nie brakuje.
1. Ul. Ogrodowa
Przy ulicy Grunwaldzkiej 10 kiedyś znaleźlibyśmy Polski Bank Ludowy, którego założycielem był znany polonijny działacz Alfons Chmielewski, o którym wspominaliśmy już podczas naszego pierwszego sopockiego spaceru. Dziś na miejscu dawnej bankowej kamienicy stoi zespół apartamentowców.
- Proponuję zajrzeć na ich zaplecze – zachęca Piotr Mazurek. – Tam znajdziemy ulicę Ogrodową, gdzie pod koniec XVIII i na początku XIX wieku znajdowała się mała osada rybacka zamieszkana przez ludność kaszubską. Stoją jeszcze na Ogrodowej dwa rybackie domki pamiętające tamte czasy.

2. Ul. Parkowa 18
To kolejny obiekt ściśle związany z walką o polskość Sopotu. Pod tym adresem w latach 1923-1939 znajdowała się polska ochronka oraz polska szkoła powszechna. – Obie instytucje od roku 1930 do rozpoczęcia II wojny światowej należały do Macierzy Szkolnej w Gdańsku – przypomina przewodnik.
Na frontowej elewacji budynku znajdziemy dziś tablicę, która upamiętnia ten fakt.

3. Przystań rybacka
Prawdopodobnie w tym samym miejscu znajdowała się stacja rybacka książąt pomorskich, którą przyznano w latach 1211-1214 klasztorowi norbertanek z Żukowa. To właśnie tu możemy poczuć jeszcze prawdziwy klimat morza, z pachnącymi smołą rybackimi łodziami i stadami mew wypatrujących smacznych rybnych kąsków.

4. Plac rybaków
Parterowe domki z użytkowym poddaszem stoją zaledwie kilkadziesiąt metrów od morza. Mimo że wiekowe, większość mieszkańców stara się utrzymywać je w nienagannym stanie. Za luksus mieszkania w starej rybackiej okolicy trzeba też dziś słono zapłacić.
- Osiedle tych domków zbudowano w latach 1914-1931 – opowiada Piotr Mazurek. – Przed wybuchem II wojny światowej znajdował się w tym miejscu, tzw. plac mancowy.
Gdybyśmy w tym okresie stanęli na owym placu zobaczylibyśmy wiszące na płotach i przydomowych linach suszące się rybackie sieci i inne akcesoria należące do ludzi morza.

5. Ul. Grunwaldzka 68
Od tego numeru zaczynają się budyneczki niegdyś należące do osobników parających się rybołówstwem. – To także pozostałości z pierwszej sopockiej zabudowy z początku XIX wieku – mówi przewodnik.
Tu poznajemy też rozwiązanie zagadki, skąd w Sopocie wziął się ów tajemniczy Kamerun. – Ostatni fragment ulicy Grunwaldzkiej nazywany był kiedyś tak, ze względu na bardzo kiepską piaszczystą drogę – zdradza Piotr Mazurek. – Przed wojną Kamerun był symbolem egzotyki.