Spacery po Gdansku





Zanim pryśnie czar – Gdańska ulica Partyzantów, jakiej nie znamy

Wracamy dziś do Wrzeszcza, na ulicę zdawałoby się wychodzoną już do ostatniego kamienia. Będziemy oglądać domy znane prawie do znudzenia na ulicy, nad którą królują dziś budowlane dźwigi i coraz większa betonowa konstrukcja – kolejne centrum handlowe; Na ulicy, która też za jakiś czas przetnie kolejny odcinek rozbudowywanej trasy Słowackiego. – Dlatego przejdźmy się jeszcze raz Partyzantów – zachęcają nasi przewodnicy Piotr Mazurek i Mirosław Piskorski, który wychował się na ul. Partyzantów i pamięta jak nowe wkradało się w starą substancję ulicy. – Zapraszamy szczególnie, by przejść się tą częścią drogi, która ciągnie się zaraz za zakrętem w-ulicę Róży Ostrowskiej. – Tam zachował się jej ostatni odcinek. Wąski, wyłożony kostką brukową, z kamienicami . czynszowymi i małymi przybudówkami, w których niegdyś mieściły się zakładziki i warsztaty. Idąc ulicą Partyzantów przeglądamy dawną książkę adresową z początku wieku – “Danziger Handels und Adrefibuch -1922″. Mijamy miejsce, gdzie był zakład ślusarski Bruno Blanka a dziś stoi sklep spożywczy Stoi do dziś dom, gdzie Victor Meyer handlował drewnem. Nie ma za to śladu po budynku, gdzie doradztwem budowlanym zajmował się Hermann Wiech. Na Partyzantów, dawnej Mirchanerweg zachowała się dawna numeracja domów – opowiadają przewodnicy – Po prawej znajdziemy numery nieparzyste, po lewej parzyste. Na końcu ulicy Partyzantów jeszcze nie widać budowlanych maszyn. Jednak dzień, gdy asfalt zaleje stary bruk, zbliża się nieuchronnie. Odchodzi w pamięć kolejny stary fragment tak ulubionego przez nas dawnego Gdańska.

1. Dawna zajezdnia
Trudno uwierzyć, że w dzisiejszej “świątyni handlu”, jaką: jest, centrum handlowe przy ul. Partyzantów, niegdyś mieściła się zarówno zajezdnia tramwajowa, jak i warsztat i myjnia wagonów. “Oanziger Elektr StraBebahh, Mirchanerweg 6, tel- 555″ czytamy w dawnej książce adresowej. Ślady ówczesnego przeznaczenia tych obiektów można jeszcze zobaczyć oglądając budynki od strony podwórka.

2. Fabryka akumulatorów
Pod numerem 38/40 znajdziemy niewielkie ceglane budyneczki, po których widać, że nigdy nie były przeznaczone na mieszkania. W starych murach dziś mieści się warsztat samochodowy. W książce adresowej czytamy: “DrenkerWahetm sen. Elektrotechnische Fabrik und Masdii- nenbananstalt,tel-1966,” o

3. Dom z zegarem słonecznym
Mało kto z przechodniów lub kierowców zwraca uwagę na solidny dom z numerem 59. Na jego frontowej ścianie znajduje się zegar słoneczny, zachowany w naprawdę dobrym stanie. Nie on jednak świadczy, oczywiście, o solidności samego domu. – Tu mieściła się siedziba NSDAP lub Hitlerjugend – wyjaśniają nasi przewodnicy, – Dlatego został też bardzo solidnie ufortyfikowany. Solidna bryła domu kontrastuje ze zbudowanymi w latach 60. pobliskimi blokami. Jeden, z nich zbudowała grupa budowniczych kobiet i nie ujmując nic paniom, blok wykonany jest o wiele gorzej niż inne pamiątki po budownictwie socjalistycznym.

4. Synagoga
Niemal naprzeciwko myjni stoi budynek synagogi, użytkowany przez szkołę muzyczną. Synagoga od 1927 rokli skupiała mnie} ortodoksyjnych Żydów. Bożnica pełniła swą funkcję do 1950 roku, później obiekt przekazany został władzom miejskim. Pod koniec lat osiemdziesiątych wpisano go do rejestru zabytków. Podpowiadamy, że dziś mogą do niego zajrzeć smakosze pragnący skosztować koszernej kuchni.

5. Delegatura Urzędu Celnego
Budynek oznaczony nr 21. Dziś Wojewódzki Zespół Gruźlicy i Chorób Płuc. Przed wojną -oprócz urzędników zaglądali tu ci, którzy wyjaśniać musieli sprawy związane z cłami i granicą, gdyż mieściła się w nim delegatura Urzędu Celnego Wolnego Miasta Gdańska.

6. “Stara Partyzantów”
Ta część ulicy znajduje się zaraz za skrętem w ulicę Róży Ostrowskiej. Tu znajdujemy nasze ulubione kocie łby. Najciekawszy ślad dawnego miasta znajdujemy na murze budynku z numerem 114. Tu, prawdopodobnie w roku 1935,. anonimowy agitator namazał czarną farbą, jak okazuje się prawie niezniszczalną, hasło “wahl listę”, czyli “wybierz listę”. Rok 1935 byt rokiem, w którym odbyły się ostatnie wybory do Senatu Wolnego Miasta. Nigdy już nie dowiemy się do głosowania, na które z ugrupowań, namawiał gdańszczanin. Pozostały po nim jedynie koślawe litery mogące świadczyć, że bardzo się spieszył…