Spacery po Gdansku





Wycieczka w barwach moro – Wrzeszczański rejon umocniony, czyli ul. Do Studzienki

Wydawać się może, że na ulicy, którą od kilkunastu lat przemierzamy co najmniej kilka razy w tygodniu, nic nas już nie Zaskoczy. Znamy każdy dom, każdy zakątek. Mamy pewność, że miejsca takie całkowicie “oswoiliśmy”. Tymczasem nawet znana okolicą może zawsze nas czymś zaskoczyć.
- Zapraszamy więc, by wrócić na ulicę Do Studzienki we Wrzeszczu – zachęcają Piotr Mazurek i Mirek Piskorski, nasi przewodnicy, którzy pokazują nam parę sekretów tego fragmentu Wrzeszcza.
Najpierw jednak słuchamy historii o najdawniejszych, “wrzeszczańskich” czasach. – Teren ten nazywano niegdyś osadą “Studzienka” – Heiligenbrunn – opowiadają przewodnicy. – Tu, praktycznie już poza miastem, chętnie osiedlali się bogaci gdańscy kupcy i patrycjusze. Potem, gdy miasto wchłonęło niegdyś rekreacyjne tereny, ulicą zawładnęli wojskowi. Tu stal m.in. garnizonowy hotel czy kasyno oficerskie. Ze względu na militarny charakter budynków budowano pod nimi dość pokaźne schrony przeciwlotnicze. Zadbano także, by odpowiednio umocnić same domy. Część z nich została zamurowana, nadal jednak w części możliwa jest podziemna komunikacja między poszczególnymi budynkami – zapewnia Bartosz Fiuk, mieszkaniec ulicy i pasjonat historii. Za płotem jednej z posesji stoją wielkie kamienne kule. To jedyna pozostałość po okazałym wjeździe na wojskowe tereny przy ulicy. Mijamy umocnione domy skrywające w swych schronach pewnie niejedną tajemnicę i udajemy się w kierunku dawnej fabryki wody mineralnej. A za fabryczką tylko już kilka kroków do jednego z dawniejszych celów naszych wędrówek – Królewskiej Doliny.

1. Siedziba Abwehry
Poszukiwacza sensacji i znawcy tematyki szpiegowskiej z pewnością nie zdziwi fakt, że siedziba niemieckiego wywiadu wojskowego znajdowała się w niegdyś niepozornej kamienicy przy ul. do Studzienki 3. Za zwykłymi drzwiami, zwykłej kamienicy spotykali się tajni agenci, informatorzy i pracownicy wywiadu. Późniejsze losy kamienicy są o wiele bardziej ponure. W latach II wojny światowej na miejsce Abwehry wprowadziło się Gestapo. Dziś o przeszłości kamienicy świadczy jedynie ludzka pamięć. Dom stojący kilkanaście metrów za obecną ul. Grunwaldzką przetrwał wojnę praktycznie nienaruszony. W ponurych murach są zwykłe mieszkania.

2. Sztab wojskowy
W potężnym kompleksie budynków dziś mieści się Wojewódzki Sztab Wojskowy. Budynki zostały ostatnio wyremontowane i odświeżone i dziś “cieszą” oko jasnozielonym kolorem. Przeznaczenie budowli, dziś zaczynających się od numeru do Studzienki 37, zawsze było wojskowo-militarne. W czasach ostatniej wojny mieściło się w nich m.in. kasyno oficerskie Wermachtu.

3. Domek kierowcy
Ogrodzony od ulicy płotem i zakryty drzewami. Oprócz paru wtajemniczonych pasjonatów gdańskich historii chyba nikt nie pamięta już, że na poddaszu budynku w jesieni życia mieszkał niejaki pan Roszycki. Lokator ów był kierowcą samego Augusta Antona Ludwiga von Mackansena. Ów niemiecki arystokrata był na początku XX wieku dowódcą gdańskich huzarów.

4. Wytwórnia wody mineralnej
Przy skrzyżowaniu ulic Do Studzienki i Traugutta skręcamy w prawo, by po krótkiej drodze “pod górkę” stanąć przed niewielkim parczkiem. Z zieleni wyłaniają się dwie kamienne kolumny podtrzymujące niegdyś bramę wjazdową do “Heiligenbrunnem Quelle GMBH”, czyli mieszczącej się na tych terenach wytwórni wód mineralnych. Kto z dawnych mieszczan chciał napić się wody z owej wytwórni, na sklepowych półkach musiał szukać butelek z wizerunkiem uśmiechniętego smakosza trzymającego w ręku dzbanek. Sam potoczek, źródełko czy studzienka, z której czerpano “mineralkę”, dziś jest wysypiskiem śmieci. Zamiast źródlanej wody niesie ze sobą śmierdzącą breję, w której taplają się dziko wyrzucane śmieci. Odpowiedzialnym za utrzymanie tego miejsca jakoś nie jest wstyd… Po czasach, gdy z wytwórni wyjeżdżały ciężarówki z pyszną wodą, pozostały jedynie nieliczne zbudowania i fragment starej skrzynki pocztowej na jednej z kolumn wjazdowych.

5. Dworek Święty Zdrój
Jakiś czas temu rezydencję kupiła prywatna firma, otoczyła płotem i od tego czasu dworek czeka na gruntowną renowację, której nie przeprowadzano od czasów powojennych. Tablica informacyjna zdążyła jednak już wypłowieć, a sam budyneczek niszczeje coraz bardziej. Niewielki dworek zbudowano pod koniec XVIII wieku. Stoi przy ul. Traugutta 94 u podnóża górki zwanej Sobótką. Dawni właściciele, których miał dworek kilku, pielęgnowali przyległy do niego ogród, po którym dziś nie ma już praktycznie śladu. Po wojnie, gdy przeszedł na własność państwa, odbudowując wypalone wnętrza zmieniono ich rozkład. W stanie zbliżonym do oryginału zachowała się na szczęście fasada.