Spacery po Gdansku





Ulice marzycieli – Przechadzka po starej części Wrzeszcza

To taki zapomniany kawałek Wrzeszcza. Rzadko, kto przychodzi tu na przechadzkę, a jest, co oglądać! Wystarczy tylko przystanąć na chwilę. Rozejrzeć się wokół, unieść do góry głowę. Bogactwo architektoniczne tych starych domów i kamienic poraża! Choć budynki zniszczone, sypie się tynk, a na klatkach schodowych pewnie świetnie czują się duchy i pająki. Może przewrotnie, dlatego urok tych miejsc przyciąga sentymentalne dusze?
- A była to dzielnica przemysłowa – mówi przewodnik po Gdańsku Piotr Mazurek. – Budując ją przyjęto pewne założenia, miała być ona centrum dla określonej grupy mieszkańców. Ci, którzy tu żyli nie musieli opuszczać swojej dzielnicy, by załatwić sprawunki. Tu mieli wszystko. Niedaleko ulicy Lelewela, tam gdzie stoi duża fontanna z baletnicą znajdowało się jedno z największych w mieście targowisk.
Potok Strzyga. Lekko wenecki w klimacie albo alzacki, przypominający fragmentami krainy potoków w Strasburgu, czy malutkim Colmar. Na misternie rzeźbiony mostek przecisnąć się można, niestety tylko przez tajemniczą, – co prawda z przepięknym granitowym sufitem i lampionami, które zawiesiła czuła ręka jakiegoś tęskniącego do piękna wokół lokatora – klatkę schodową. Ale warto zaglądać na te korytarze, które pewnie tyle widziały!
Gratka dla fotografów. Promień zimowego słońca złamany przez potężny mróz i starą futrynę zachwyca! Ulice: Wajdeloty z jej zastygłymi w murach budynków, kamiennymi głowami, Zawiszy Czarnego z bajkowymi domami, Wybickiego z sukiennicami prawie krakowskim, Lelewela, gdzie mieszkał pod 13 Gunter Grass. Ulice marzycieli. Tylko zamiast niegdysiejszego Teatry Rapsodycznego, na Wajdeloty właśnie – delikatesy…

1. Ulica Wajdeloty
Kamienice z przełomu XIX i XX wieku. Architektura z ryzalitami – wieżyczkami na podpórce. Owe cacka jak muszelki, niczym przyklejone do rogu kamienicy. Albo wysunięte balkony, zabudowane. Jak werandy. – Podnosiły walory estetyczne tego domu, łamały bryłę na oryginalne fragmenty. Zwracano uwagę, by budynki były bardzo ozdobne – tłumaczy Piotr Mazurek. To jedno z tych miejsc, gdzie występują pozostałości gdańskiej secesji. Na tej ulicy szczególnie widoczna jest ona w kratach balkonowych, misterne kwiatki, elementy roślinne sprawiają, że balkon to nie balkon, ale prawie dzieło sztuki.

2. Ulica Wybickiego
Na placu fontanna z baletnicą. Wzdłuż rzędy cudnych kamieniczek. Z kolumnami, niczym Sukiennice. Był tu kiedyś wielki targ. A w dziuplach osłoniętych kolumnami – dziesiątki kramików handlowych. Budynki pod sznureczek. Równiutko. Nietypowy to gdański plac. Taki do życia, mieszkania, codziennej bieganiny, miejskiego krzątania się. Mimo to, a może właśnie, zachwyca!

3. Ulica Waryńskiego
Boczna od ul. Danusi. Tuż pod numerem 32 stoi jeden z najpiękniejszych domów tej dzielnicy. Inny już w kolorystyce. Żółto – brązowy, z elementami z drewna. Bardziej przypomina architekturę sopockiego kurortu niż tej części Gdańska. Jakby wycięty z białoruskiej bajki. – Była tu kiedyś ochronka, przedszkole – mówi Piotr Mazurek. Budynek pochodzi z drugiej połowy XIX i XX wieku. To przykład klasycznego łączenia stylów: secesji z funkcją użytkową. Stąd ten przepiękny nie oszklony teraz, niezwykłe, odnawiane właśnie, zwieńczenie drewnianego dachu.

4. Ulica Zawiszy Czarnego
Niewielka, czarowna ulica zakończona ponurym budynkiem – koszmarem współczesnej architektury. Biegnie jakby do góry, a domy dzielnie znoszą tę pochyłość. Przy końcu, na prawo chyba najstarsze z domów, przystosowane do współczesnego życia, całkiem, całkiem… Przepiękne, odremontowane poddasza. Mają tu swoje pracownie malarze.
Ale stare domy przy głównym trakcie, w którym kiedyś mieszkali nieco bogatsi gdańszczanie, jeszcze z innej epoki. Zachowały jej urok i tajemnicę. Wystarczy spojrzeć na drzwi wejściowe. Albo pozostałości starych werand, czy okna. To wszystko jak kronika, znakomite dzieło utalentowanej hafciarki.
Nad drzwiami jednego z domów wyblakły, albo zamalowany na brązowo fresk. Widniała na nim, przed wojną, podobizna właściciela tego budynku – pracownia gdańskiego urzędu powiatowego. – To jednorodzinne domy z przełomu wieków XIX i XX, ale już wtedy zaopatrzone w toalety i bieżącą wodę – tłumaczy przewodnik.