Spacery po Gdansku





Pozytywna energia – Sentymentalnym krokiem przez Oliwę

Mamy w Gdańsku miejsca, które oszczędziła najnowsza historia. Miejsca, w których ściany domów nie sczerniały i nie zawaliły się w wielkim ogniu z 1945 roku. Miejsca, które starzeją się godnie i spokojnie, którym nie trzeba było pomagać, aby urodziły się na nowo. Taką dzielnicą jest z pewnością Oliwa, do której tylu z nas ciągle wraca. Ci, którzy chcieliby widzieć w niej coś niezwykłego i to w sensie dosłownym, mówią, że oliwskimi ulicami płynie pozytywna energia. Coś co sprawia, że chce się tu przebywać jeszcze dłużej, przyjeżdżać nawet bez celu. Tylko po to, by powłóczyć się uliczkami, na które spoglądają drewniane werandy.
Tylko po to, aby policzyć kroki w dobrze znanych miejscach i posłuchać, jak buty szurają, gdy maszerujemy w znów innym kierunku. Bywali tacy, co chcieli, by ślady po nich na zawsze pozostały w tych miejscach opowiada Piotr Mazurek, przewodnik po Gdańsku, z którym zwiedzamy dziś te nieco mniej znane oliwskie zakątki. – Bardzo chcieli pozostawić coś po sobie w Oliwie, np. członkowie pruskiego rodu Hohenzollernów.
Tuż obok wieży widokowej na Pachołku bardzo długi czas stal pomniczek poświęcony pruskiej księżniczce Rudolfinie. Wiele pamiątkowych głazów postawiono też w innych miejscach oliwskich lasów. Po obelisku księżniczki nie pozostał już jednak żaden ślad. Kamienne głazy w lesie łapczywie zagarnia roślinność. Nic jednak nie odbierze Oliwie pamięci tych, którzy znaleźli tu spokój i odpoczynek od hałasu, także tego przedświątecznego. Zapraszamy na pozytywny spacer naszą oliwską trasą.

1. Kapliczka nr 1
Postawiono ją. jeszcze w czasach, gdy nikt nie śnił, że Grunwaldzka może mieć aż dwie arterie. Dziś XIX-wieczna kapliczka stoi prawie, w samym centrum Oliwy naprzeciwko pętli tramwajowej. – Niegdyś zatrzymywały się przy niej kaszubskie pielgrzymki przechodzące przez Gdańsk. – opowiada nasz przewodnik. – Cudem udało się jej przetrwać wojnę. Znikł jednak okalający kapliczkę metalowy płotek, znikły tablice z nieprawomyślnymi napisami, bo wykonanymi w języku niemieckim. W wykutym ponad sto lat temu kamieniu stoją tylko odnowione figurki. Kapliczka wskazuje też, że dawne ulice miały trochę inny bieg. Dziś stoi dokładnie pośrodku chodnika, niegdyś wyznaczała skraj drogi.

2. Karlshof
Obecnie budynek przy ul. Spacerowej oznaczony jest nr 16. W czasach Wolnego Miasta Gdańska znajdowała się tu restauracja Karishof. Po wojnie budynek przerobiono na zwyczajne mieszkania a po dawnym gastronomicznym charakterze tego miejsca nie pozostał nawet ślad. Sala restauracyjna “Karishofu” była też jednym z głównych miejsc spotkań gdańskiej poloni – mówi Piotr Mazurek. – Mimo że jej właściciel był Niemcem, chętnie gościł u siebie Polaków.

3. Góra Kościuszki
Nieco mniejsza od Pachołka. Aby dostać się na Górę Kościuszki powinniśmy wspiąć się na Pachołka, a ze szczytu tej górki kierować się w stronę morza. Następne wzniesienie to właśnie nasza góra. Bardziej leniwi mogą obejść Pachołek u jego podstawy i wspinać się bezpośrednio na wzniesienie powstańca. Na szczycie góry stoi postument poświęcony właśnie Bitwie Oliwskiej. Widać jednak, że nikomu nie zależy, by wędrującym tu osobom uświadomić ten fakt. Nie zachowała się żadna tablica upamiętniająca cel postawienia kamiennego obelisku. Na nim samym tylko zachowała się tablica z herbami.

4. Kapliczka nr 2
Następna kapliczka na trasie naszego spaceru stoi przy ul. Czyżewskiego. Znajdziemy ją na wysokości budynku oznaczonego nr 18. – Ta droga była dobrze znana pielgrzymom z. Karlikowa, Świemirowa i Stawowa – tłumaczy przewodnik. – Zmierzający z Sopotu do słynnej oliwskiej katedry pewnie nieraz przyklękali przed przydrożną kapliczką. Jej fundatorem był jeden z dawnych prywatnych właścicieli .pobliskiego terenu. Postument z czerwonej cegły z figurkami świętych pochodzi z roku 1898.

5. Dawny dwór
Podążamy ulicą Czyżewskiego w górę, by kilkaset metrów dalej stanąć przed wjazdem na teren szpitala, w którym dziś leczą się chorzy na gruźlicę. Wielokrotnie przebudowywany dwór tylko w zarysach przypomina dawną budowlę. Pękają kamienne schody prowadzące do wejścia, czas coraz mocniej nadweręża stare kamienne donice na kwiaty. Naprzeciwko dworu znajdziemy stary park i staw, niegdyś będący integralną częścią każdej rezydencji tego typu. Zapomniany i zaniedbany nie ma w nim nic ż czasów dawnej świetności. To chyba najsmutniejszy akcent w naszym pozytywnym przecież spacerze.