Spacery po Gdansku





Piekło i niebo – Po Gdańsku spacer patriotyczny

Cały Gdańsk to jedna wielka historia. I gros ulic to jakby kartki księgi dziejów miasta.
- Zapraszam na spacer patriotyczny – powiedział Piotr Mazurek – przewodnik PTTK po Gdańsku. – Warto poznać miejsca związane z tamtym czasem, miejsca – symbole polskości. Pomniki pamięci.
Wędrówkę zaczęliśmy od Dworu Artusa. To tu, 28 marca 1945 roku polski oficer zawiesił biało-czerwoną flagę.
Bezpośrednio na fasadzie, nie było innego miejsca – dodaje przewodnik.- Dwór był zniszczony, spalone wnętrze, zawalone dachy. Zachował się tylko przedni front. Stara część miasta została zniszczona w 90 procentach. Nie było oczywiście fontanny Neptuna, którą rozebrano i zabezpieczono w 1943 roku.
28 marca opanowane zostało Dolne Miasto i Wyspa Spichrzów. Pożar Muzeum Miejskiego, którego oszczędziły walki o Gdańsk, strawił 301 obrazów. Nad miastem szalała burza ogniowa, spowodowana atakami lotniczymi i ostrzałem arltyreryjskim. Pożary w śródmieściu powodowały, że obszar ten nie nadawał się do obrony. Szturm Gdańska trwał bez żadnej przerwy dzień i w nocy. Niektóre obiekty przechodziły z rąk do rąk.
30 marca dekretem Rady Ministrów ustanowiono o utworzeniu województwa gdańskiego. W jego skład weszło w całości terytorium Wolnego Miasta Gdańska. Dokument stanowił jednocześnie, iż całe prawo niemieckie obowiązujące dotąd na tym terytorium traci wszelką moc.

1. Pomnik Obrońców Poczty Polskiej
Monument z 1979 roku przedstawia rannego pocztowca przekazującego karabin bogini zwycięstwa Nike. Z budynkiem poczty wiąże się jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń pierwszych dni II wojny światowej. O świcie 1 września hitlerowcy zaatakowali mieszczący się tu Polski Urząd Pocztowy w Wolnym Mieście Gdańsku. Jego pracownicy bronili się przez 14 godzin nierównej walki. Podczas obrony zginęło 8 osób, pozostałych 38 rozstrzelano po niesprawiedliwym procesie. Do niewoli nie dostało się tylko 6 osób, z których 4 przeżyły wojnę. – Prawdopodobnie Poczta Polska nie miała się bronić – twierdzi przewodnik.-Rozkaz miał być odwołany, bo Polacy mieli świadomość nieodwracalności tego, co nastąpi… Odwołano pozostałe punktu obrony, poza Westerplatte oczywiście, ale do Poczt Polskiej rozkaz ten nie zdążył dotrzeć… To był prawdziwy dramat tych ludzi. Wśród ofiar była nawet kilkunastoletnia dziewczynka, wychowanica dozorców.

2. Budynek dworca PKP
Franciszek Szmelter prowadził w Gdańsku, w budynku dworca PKP, restaurację. Okazałą i popularną, gdzie stołowali się polscy urzędnicy. Szmelter był nie tylko restauratorem, także oficerem słynnej Dwójki, polskiego kontrwywiadu, a jego lokal miejscem spotkań Polonii. – Szmelterowi obiecano, że jego rodzina zostanie ewakuowana, gdy państwo polskie będzie miało pewność, ze wybuchnie wojna – mówi przewodnik. – Jak wspominała jego żona, którą gościliśmy w Towarzystwie Przyjaciół Gdańska, tuż przed wybuchem wojny, bałagan w kraju był olbrzym, że Polacy nie byli w stanie sami się zorganizować. O tym, ze miasto opuszcza korpus dyplomatyczny dowiedziała się tylko, dlatego, że 31 sierpnia, po południu do ostatniego pociągu zaczęli wsiadać sami Polacy. Zdziwiona zapytała: A dokąd wy jedziecie? Co się stało? A oni do niej: Co ty nie wiesz, że trzeba natychmiast uciekać? Jedynie, co zabrała to trochę kosztowności i pieniądze. Franciszek Szmelter zginął w obozie koncentracyjnym Stutthof.

3. Victoriaschule, ul. Kładki2
To właśnie tu przewożono wszystkich Polaków zatrzymanych w pierwszych dniach wojny. – Pobyt w tym hotelu wspominali również urzędnicy komisariatu generalnego RP, którzy przebywali tu dwa dni i udało im się wyjść tylko, dlatego, że posiadali immunitet dyplomatyczny – tłumaczy Piotr Mazurek.- W piwnicach Victoriaschule miały miejsce krwawe przesłuchania Polaków. Stąd wywożono skazanych do miejsc straceń: do Stutthofu, czy cmentarz na Zaspie, gdzie urządzono zbiorową mogiłę pocztowców. Szkoła była szacowną instytucję, o uznanej renomie, a stała się miejscem kaźni.

4. Centrum Kształcenia Ustawicznego ul. Augustyńskiego
- Przed wojną w tej szkole, głównym ośrodku Macierzy Gdańskiej – opowiada przewodnik – ktoś wpadł na szalony pomysł, by wymalować na ścianach…”Polskie niebo”. Autorem dzieła był prof. Bohusz – Szyszko. Malowidło zostało ostrzelane przez Niemców, bo było dla Polaków jak narodowy symbol. Fragmenty szkiców obrazu autorstwa Jana Cybisa możemy dziś obejrzeć w Pałacu Opatów. Powstał pomysł, by to “Polskie niebo” namalować jeszcze raz…