Spacery po Gdansku





Musztarda po zakładach – Tam, gdzie dawniej huczały maszyny i lał się robotniczy pot

W czasie dzisiejszego spaceru po Gdańsku oderwiemy się od zabytkowych kamieniczek, urokliwych uliczek, gdańskich historycznych tajemnic i niespodzianek. Zapomnimy na chwilę o atmosferze gotyckiej cegły i pruskiego muru. Dzisiaj w wielkich opustoszałych halach poszukamy śladów dawnego gdańskiego przemysłu. Nasz przewodnik zabiera nas na spacer po dawnych zakładach przemysłowych miasta.
Gdy po pierwszej wojnie światowej Gdańsk ponownie stał się wolnym miastem, starał uniezależnić się zarówno od gospodarki niemieckiej jak i polskiej. Dla niektórych niemieckich firm była to też doskonała okazja by ze swoimi towarami wejść na olbrzymi rynek Rzeczpospolitej.
Wolne Miasto Gdańsk znajdowało się w obszarze polskiego obszaru celnego. Dobra jakie przechodziły przez teren miasta były kontrolowane przez polskich celników. Rzeczy wyprodukowane w Gdańsku były obłożone mniejszymi podatkami.
-Te korzystne warunki sprawiły, że w Gdańsku zaczęły pojawiać się firmy, których nazwy także dziś są nam doskonale znane. Duże zakłady przemysłowe miały też zapewnić miastu dużą samowystarczalność.
Koniec wolnego miasta oznaczał też koniec dawnego przemysłu. To czego nie zniszczyła wojna, chętnie “pod opiekę” przejmowali żołnierze radzieccy. Oprócz zegarków i złota zabieranych cywilom, czerwonoarmiści szczególnie chętnie “nacjonalizowali” pasy transmisyjne z zakładów przemysłowych. Wówczas było to główne źródło napędu dla maszyn.
Po wojnie niektóre zakłady wznowiły produkcję, oczywiście już pod inną nazwą i pod państwowym szyldem.
Co dziś pozostało po przedwojennym gdańskim przemyśle? Ani razu w czasie spaceru nie powitał nas charakterystyczny huk produkcji. Spacerowaliśmy wśród ciszy wielkich hal, po gruzie jaki zalega opustoszałe pomieszczenia. Okazuje się, że nawet przemysł ma swojego ducha przeszłości…

1. Gdańskie Zakłady Piekarnicze
Olbrzymi budynek z pożółkłej cegły stoi przy ul. Czopowej. Na murze można jeszcze odczytać częściowo zatarty napis “Danziger Brotfabrik”.
- To pierwsza przemysłowa wytwórnia chleba w Gdańsku. W swoim czasie była bardzo nowoczesna.
Dziś budynek stoi opustoszały. Na murach pozostało jednak wiele śladów z czasów, gdy wokół roztaczał się zapach wypiekanego chleba. Oryginalne lampy, haki odciągowe i kółka do przywiązywania końskich zaprzęgów. Nad dawną piekarnią królują wykute w metalu wielkie litery ASB, prawdopodobnie inicjały dawnych właścicieli obiektu z jeszcze wcześniejszych czasów, gdy piekarnia była spichlerzem.

2. Fabryka karabinów
W olbrzymim kompleksie fabrycznych hal przy ul. Łąkowej 35-38 przycupnęły dziś małe zakładziki i firmy oraz szpital weterynaryjny. Niegdyś w tym rejonie miasta Prusacy wyrabiali karabiny. Tu mieściły się też Gdańskie Zakłady Futrzarskie, gdzie oprawiano karakuły. Dzięki firmie Daimon, która produkowała ogniwa elektryczne i latarki, gdańszczanie nie błądzili w ciemnościach, gdy zabrakło prądu. wielu robotników znalazło pracę w fabryce opakowań. Fabryka obrabiarek wznowiła produkcję także po wojnie.

3. Dagoma
Miejsce, które niegdyś było Zakładem Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego Dagoma dziś jest ruiną i kompleksem zdemolowanych i rozgrabionych fabrycznych hal. Wśród gruzu walają się zakrętki od musztardy i octu oraz etykiety po kultowym winie “Kordiał”, którym jeszcze w połowie lat 90., chętnie raczyli się licealiści, studenci oraz tzw. element. W sklepach nie ma już wina łączącego wszystkie warstwy społeczne, nie ma już producenta. W jednej z hal wciąż czuć zapach octu, także produktu z Dagomy.
W smutny sposób zakończył żywot zakład mający przedwojenne tradycje. W przedwojennej Dagomie (to skrót niemieckiej nazwy, która w wolnym tłumaczeniu brzmi “gdanski interes warzywno-marmoladowy” produkowano marmoladę, która do sklepów trafiała w wielkich metalowych beczkach. Nie było chyba osoby, która nie smakowałaby tej sztandarowej pyszności z Danzig!

4. Daimon
Kolejny ślad po fabryce latarek i ogniw elektrycznych Daimon znajdziemy przy ul. Żuławskiej na Oruni.
Po wielkim magazynie, gdzie składowano wyprodukowane już narzędzia dziś pozostał jedynie fragment bramy wjazdowej z czerwonej cegły. Na miejscu zburzonego magazynu stoi dziś prywatna nieruchomość.

5. Fabryka Siemensa
Znajdowała się niemal w centrum Wrzeszcza. By zobaczyć jej pozostałości należy na ul. Białej skręcić do zakładu Centrum Naprawy Felg, który zajmuje część pomieszczeń po Siemensie. Niemiecki potentat telekomunikacyjny przed wojną produkował w Gdańsku sterowniki elektryczne. Na murze jednego z budynków całkiem wyraźnie widać napis Siemens GMBH. Z czasów powojennych pochodzi napis na murze hali “Bądźmy czujni, strzeżmy mienia narodowego i tajemnicy państwowej”.