Spacery po Gdansku





Koci trakt, kocie łby – Tam, gdzie Gdańsk jest, ale jakby go nie było

Dziś zapraszam w miejsce mało znane, lecz naprawdę warte polecenia. Będziemy prawie w centrum Gdańska, lecz o wielkim mieście zapomnimy z pewnością – wita nas nieco enigmatycznie Piotr Mazurek, nasz przewodnik po Gdańsku, z którym zwiedzamy miasto już ponad dwa lata. Idziemy ulicą Kartuską. Po drodze mijamy “starożytności”, na które uwagi nie zwraca żaden z mijających nas kierowców ani przechodniów. Zostawiamy za sobą jedyny już w mieście, a pochodzący z początku wieku kanał, dziś wciśnięty między dwa domy i prawie niezauważalny dla kogoś niewtajemniczonego. Za nami też resztki pomnika pruskich zwycięstw, uparcie stojące prawie na środku chodnika. Pniemy się Kartuską w górę, by w pewnej chwili skręcić w prawo i…
- Jesteśmy już na ulicy Myśliwskiej, która jest celem naszej dzisiejszej wyprawy – mówi Piotr Mazurek. – Niegdyś. Ulica ta była traktem łączącym dzielnicę Emaus z Pieckami Migowem. Było tak w czasach, gdy podstawowym środkiem komunikacji był powóz konny. Zanim kodę łby nie zaczęty jęczeć i uginać się pod ciężarem hałasujących aut. Zanim wyślizganych kamieni nie zaczęto Zalewać betonem i asfaltem.
- W czasie spaceru spójrzmy właśnie pod nogi – radzi Piotr Mazurek. – Niewiele już pozostało, takich dróg. Kocie łby coraz rzadziej możemy spotkać w Gdańsku.
Ostały się resztki takich dróg na Brętowie, pod starymi wiaduktami kolejowymi, Kolonie kocich łebków możemy spotkać jeszcze gdzieniegdzie na: Starymi Chełmie i Oruni. Tramwajowe szyny biegną wśród kocich główek w. No-i Nowym Porcie, gdzie takich ulic zachowało się chyba najwięcej w Gdańsku. A na Myśliwskiej jest ich z roku na rok mniej. Droga powoli zasypywana jest żwirem i piachem, i stary kamień coraz bardziej pogrąża się w ziemi. Czy komuś żal? Może kilku sentymentalnym wariatom, dla których stąpanie po wiekowych kamieniach to coś więcej, niż tylko zwykły spacer.

1. Zbiornik retencyjny
Oprócz tego, na trasie naszego spaceru spotkamy jeszcze jeden taki zbiornik. – Stały zaniedbane do czasu wielkiej powodzi z lipca 2001, jaka nawiedziła wtedy Gdańsk – wyjaśnia przewodnik. – Później pieczołowicie je wyremontowano. Teraz okoliczni mieszkańcy traktują zbiorniki jak oczka, wodne. Ten pierwszy pogrążony w zieleni stał się siedliskiem wodnego ptactwa. Jeśli ktoś zapragnie odpocząć już na początku spacery, miejsce wydaje się idealne.

2. Stare gospodarstwa
Prawie nie ma już śladu po licznych niegdyś w tym rejonie wiejskich chatach. – A gospodarstwa na tych terenach liczyły po kilkadziesiąt hektarów – wyjaśnia Piotr Mazurek. Teraz miejsca, gdzie niegdyś rosły żyto i owies, porasta dzika roślinność. Ostatnie starych wiejskich domów nieśmiało wychylają się jeszcze spoza starodrzewu. Skazane na zapomnienie wypierane są przez luksusowe rezydencje wciąż budowane są przy ul. Myśliwskiej. .

3. Nowe osiedla
Trakt Myśliwska byt niegdyś zwyczajną wiejską drogą. Niewykluczone jednak, że za jakiś czasu ulica wyremontowana, i odnowiona stanie się… zwyczajną drogą osiedlową. Niegdyś miasto wchłonęło Przymorze, Żabiankę, Morenę, gdzie również rosła tylko dzika roślinność a starsi mieszkańcy wspominają krowy pasące się na miejscach, gdzie dziś stoją bloki i wieżowce. Ostatnio coraz więcej dzikich terenów zagarnia też Ujeścisko gdzie bloki nieubłaganie zbliżają się już do dworu w Zakoniczynie. Podobnie Jest w okolicach Myśliwskiej. Buduje się tu kilka nowych osiedli m.in. Osiedle Myśliwskie i Trzy Dęby.

Bez zabytków
Tym razem spacer możemy potraktować wybitnie rekreacyjne. – Na trasie nie napotkamy znaczących pozostałości historycznych. Tereny te ze względu na swoje położenie często byty wykorzystywane przez wojska oblegające Gdańsk. Tu często stały stanowiska artyleryjskie, skąd zasypywano miasto pociskami. Okoliczne gospodarstwa często byty też palone i grabione – wyjaśnia Piotr Mazurek.

Jak spacerować
Na zwiedzanie okolicy polecamy wybrać się rowerem. Różnica wzniesień między najwyższym a najniższym punktem na trasie naszego spaceru wynosi prawie 30 metrów. Początek trasy na ul. Kartuskiej znajduje się 90 metrów nad poziomem morza, by na krótkim odcinku spaść do 60 metrów n.p.m.
Przejechanie całej trasy rowerem aż do ul. Bulońskiej i Rakoczego na gdańskiej Morenie nie powinno zająć nam więcej niż pot godziny. Jeśli zdecydujemy się na spacer, musimy nastawić się na ponadgodzinną wycieczkę.