Spacery po Gdansku





Kłopot z ulicą Kłopot – Przechadzka po zapomnianych zakątkach

Mimo że tabliczki z nazwami ulic pojawiły się w Gdańsku dopiero na początku XIX wieku, przez wiele stuleci gdańszczanie doskonale dawali sobie radę i wiedzieli, na którą z przecznic udać się, by załatwić potrzebne rzeczy I tak na Targu Drzewnym handlowano drewnem, na Węglowym -węglem drzewnym. Rybami – na Rybnym. Nie istnieje już dziś Targ Dylowy, gdzie sprzedawano tarcicę. Ale na Starym Przedmieściu wciąż jest Targ Maślany, gdzie sprzedawano nabiał.
W północno – wschodniej części Targu Węglowego, w okolicach Wielkiej Zbrojowni byt Targ Grochowy. Między ulicą Świętego Ducha a Szeroką – Targ Na Poziomki… Za Dworem Artusa – Targ Wąchany. Śmierdziało tam i pachniało. Sprzedawano warzywa i kwiaty być może też jakieś nieświeże produkty Za Wielkim Żurawiem był Targ Winny gdzie przypływały statki z beczkami z winem. Mnóstwo ulic ma rodowód średniowieczny. Do takich należy ulica Chlebnicka. Także Zbytki, Warzywnicza, Tokarska, Kramarska, Ław Chlebowych, ulica Piwna, Złotników.
Czasami nazywano ulice na przekór. Tam, gdzie kanalizacja nie była najlepsza, ulicy dano imię… Lawendowa! Prosiakami handlowano na Długim Targu. Na Piwnej było dobre piwo, a na Szewskiej szewców bez liku. Jeszcze do niedawna stał tu jeden zakład szewski… Ale już po nim nie ma śladu. Stare gdańskie ulice zawsze były przedmiotem westchnień. Wzdychano z zachwytu. Choć wąskie – czasem trudno było przejechać – urokliwe i tajemnicze. Są też i te bardzo zapomniane, zaniedbane, ale w brzydocie ich, w śmieszności nazwy jest dopiero coś! To jak skarb znaleziony pod dywanem! Ulica Urocza, Tandeta. Minoga. Kłopot…

1. Ulica Tandeta
Biedne brzydactwo. Kiedyś można tu było kupić wyroby dobrej jakości, ale bez certyfikatu, że wykonali je rzemieślnicy zgromadzeni w cechu. Wielkie targowisko próżności! Króciutka, bo i parcele byty kiedyś tu niewielkie. Parceli dziś na ulicy Tandeta nie uświadczysz. Straszy za to szkielet gdańskich zakładów graficznych zlikwidowanych dwadzieścia lat temu. Cóż za demoniczny budynek! Opuszczony, samotny jak człowiek. Na miejscu miało powstać później coś bardzo ekskluzywnego. Ale nie powstało. Jest ruina nad ruiny. Piękny stąd widok na wieże Kościoła Mariackiego.

2. Ulica Minogi
Że też nikt na niej jeszcze nie postawił Cafe pod Minogą! Handlowano tu minogami. Ryba ta była w Gdańsku rarytasem! Żadna z tutejszych kamienic nie jest zabytkiem. To rekonstrukcje, które niejako zachowują architektoniczną harmonię. Na trawnikach przed wejściem do każdej z nich fragmenty starych rzeźb z lapidarium kościoła św. Jana To tutaj składowano elementy kamieniarki, rzeźb wydobytych podczas rekonstrukcji miasta. Nie wiadomo często, skąd pochodzą. Ale są tak ładne, że warto, by zmartwychwstały. Fragmenty przedproży, kolumn, marmurowe kwiatony. Omszałe czekają, aż przyjdzie im żyć na nowo.

3. Ulica Kłopot
Nazwa jest kalką niemieckiego imienia tej ulicy. Cóż to za maleństwo! Zaułek właściwie, nie ulica. Podjechać pod nią, a nawet znaleźć ten kłopot, to kłopot nie lada! Cztery domy jak z bajki. Zniszczone, co prawda, jakoś architektonicznie niespójne, ale cóż za urok w tych okienkach maleńkich, schodkach prowadzących do starych drzwi. Prowadzi ten mini trakt do ogródków. – Tu jest po prostu ślicznie! – zachwyca się przewodnik Piotr Mazurek. – Jedna z najkrótszych ulic w Gdańsku.

4. Ulica Urocza
Można by pomyśleć, że to w tej zapomnianej przez Boga i ludzi dzielnicy Orunią zwanej żart raczej. Urocza?! A właśnie, że urocza ta Urocza! Niedługa uliczka z kamienicami z lat 30. W niektórych drzwi wejściowe z tkaną, bawełnianą firanką w oknie. Aleja drzew rozłożystych otula jezdnię. Bardzo tu spokojnie. Cicho. Pies ogródkowy przygląda się nam, zjawom, które mają zdolność zachwycania się tym, czym wszyscy już się zachwycać dawno zapomnieli.