Spacery po Gdansku





Duchy na św. Ducha – przechadzka po jednej z najsłynniejszych gdańskich ulic

Nie wiadomo, czy po nocy plączą się tu duchy sławnych i mniej sławnych gdańszczan. Jedno jest pewne, ulica to tajemnicza. Pełna uroczych fasad, spadzistych dachów, zabytkowych przedproży samotnych ruin, które czekają, by ktoś się nad nimi zlitował, śmiesznych, zjawiskowych wręcz rzygaczy, w paszcze, których można wpatrywać się godzinami jak w okna starych kamienic. Niektóre z tych domów mają swoją znakomitą historię.
Po wojnie uległa zmianie zasada numeracji kamienic. – Przez to obiekty, o których będziemy rozmawiać, będą mieć w opowieści inne numery niż mają obecnie – mówi przewodnik po Gdańsku Piotr Mazurek.
To jego ulubiona ulica. Rzeczywiście, duchy muszą nadawać temu miejscu tak niezwykłą atmosferę. Jest to także część Gdańska, gdzie urodziło się lub mieszkało wielu znamienitych łudzi.
Także tutaj, głęboko pod ziemią, ukryty jest,czerwony granitowy kamień. Tu znajduje się środek miasta! Stąd wyznaczane byty cztery jego kwartały Zdaniem profesora Andrzeja Januszajtisa, jeszcze przed wojną było to miejsce specjalnie wybrukowane z dokładnym, historycznym opisem, co to za fragment ulicy. Szkoda, że dziś tego znaku już nie ma.
Spacer powinien zakończyć się nad Motławą, do której dojdziemy przechodząc przez Bramę Św. Ducha.

1. Cud na rogu
Fasada domu róg Węglarskiej i św. Ducha. Kiedyś znajdował się tutaj duży sklep przemysłowy. Ta przepiękna, jedyna w swoim rodzaju-fasada, została odtworzona dzięki uporowi nowych właścicieli, którzy postanowili, że ich kamienica będzie miała tak cudną kamieniarkę.

2. Św. Ducha 54 (dziś 49/51)
Tu urodził się Daniel Chodowiecki, gdańszczanin, wielki berlińczyk, który przyznawał się do “gdańskości”.Jak kamienice sąsiednie, ta została pozbawiona bardzo ozdobnych frontonów i portali, Odbudowując miasto w latach 50-tych i 60-tych przeznaczono miastu funkcję sypialni. Efektem jest to, że wszystkie kamienice są dziś do siebie bardzo podobne, nie tak znakomite, oryginalne jak niegdyś. Jeszcze kilka kroków i św. Ducha przetnie nam ulica Grobla l. Zmieniła swój przebieg po drugiej wojnie światowej. Byt to oczywiście świadomy wybór polskich konserwatorów, którzy odbudowując cały kwartał miasta podjęli decyzję, by uliczkę tę nieco wykrzywić, dzięki temu Kaplica Królewska jest widoczna w całej okazałości.

3. Kaplica Królewska
Mamy szczęście, że jeden z najpiękniejszych obiektów architektonicznej sztuki baroku znajduje się właśnie w Gdańsku. Uwagę zwraca wtłoczony u szczytu herb Janina rodu Sobieskich. Najpiękniejsza fasada w całym mieście. Fundatorem kaplicy byt prymas Andrzej Olszowski. Dołożył się król Jan III Sobieski. Kaplica powstała jako tymczasowa świątynia katolicka dla wiernych z parafii kościoła Mariackiego, który pozostawał w rękach protestantów. Budowę rozpoczęto w 1678 roku, a ukończono w 1681.

4. Ławy Mięsne
Słynne kiedyś! W łączniku między Mariacką a św. Ducha było popularne miejsce, rodzaj targowiska, gdzie handlowali rzeźnicy. Zapach, zwłaszcza latem, musiał być tu nie do wytrzymania! A co wyprawiały muchy Stała tu niska budowla z przylegającymi, murowanymi ławami. W wieku XVI było ich ponad 801 Jeszcze do roku 1945 fragment tej budowli razem z ławami istniał, zachowało się nawet kilka fotografii.

5. Św. Ducha 82 (dziś 109)
Dom z przepięknym portalem. Tu do pierwszej potowy XIX wieku mieściło się Stowarzyszenie Żeglarzy, a od 1844 roku Związek Przemysłowców. Odbudowano ją w całości, natomiast nie odnowiono elementów kamieniarki, z wyjątkiem zachowanego, przynajmniej w większości, niezwykłej urody frontonu. Nad wejściem płaskorzeźba z przepięknym okrętem i stworami morskimi. To znak, że rezydowali tu żeglarze. Pamiątkę po sobie zostawili przemysłowcy. To wykute w kamieniu symbole postępu techniki: kolej żelazna, maszyna parowa, izolatory elektryczne. Funkcjonowała tu kiedyś niezła knajpa. Po rozrywkach kulturalnych, czy duchowych można było tu wstąpić na dobre piwo.

6. Św. Ducha 81 (dziś 109)

Dom pod Żółwiem zawdzięcza swą nazwę oczywiście żółwiowi, który siedzi na szczycie kamienicy. Kiedyś przy silnym wietrze żółwia głowa i płetwy ruszały się. Ale po odbudowie jakiś sprytny mechanizm przestał działać i żółw, jak z kamienia martwy. Kamienica pochodzi z 1605 roku. Była później wielokrotnie przebudowywana, ostatnia fasada pochodzi z XVIII wieku. W domu tym przyszła na świat Joanna z domu Trosiener, matka światowej stawy filozofa Artura Schopenhauera. Artur przyszedł na świat w kamienicy pod numerem114, której dziś już niestety nie ma. A na nowo wybudowanej nie istnieje nawet ślad po tym niezwykłym człowieku.